Świadomość

Kolejny początek

Świat całe życie stara mi się wmówić, że coś ze mną jest nie tak ! Moje myśli kłębią się formując chmury, które skrywają słońce. Dochodzę w życiu do kolejnej ściany, staję znowu w dobrze znanym miejscu zwątpienia, słabości, niedoskonałości i choroby, a jednak inaczej. Coś jest inaczej i wiem, że doprowadziły mnie tu moje bagaże wspomnień, utrwalone schematy i przekonania o mnie samej. Coś ciągle we mnie walczy, coś się zmaga, coś chce się wydobyć.

Co jednak się zmieniło ? Zmienił się mój bank pamięci. Ten bank zwany oprogramowaniem umysłu, który w całym śmietniku wspomnień odnajduje przebłysk Światła, Miłość Boga i łaskę jakiej było mi dane doświadczyć.

I co się stało ? pytam siebie… co się stało, że znowu jestem w miejscu cierpienia ? w miejscu ofiary, która znowu walczy o przeżycie, o życie, o zdrowie, o siebie… już nawet nie ma sił na tą walkę, a przecież była niedotknięta przez żywego Boga.

Co się stało z tym potężnym doświadczeniem, które z biegiem dni zaciera się pod ciężarem kolejnych doświadczeń. Czemu moje spojrzenie wciąż kieruje wzrok w ciemną stronę, zamiast w Światło ?

Nie wiem, ale wiem jedno… chce tam wrócić. Chce żyć tak jak żyłam przez najpiękniejsze 3 miesiące całego moje życia, w których doświadczyłam spotkania z Bogiem, z Miłością która przerasta ludzkie pojmowanie i słowa.

Ten blog niech służy mojej drodze powrotu do Boga i siebie… do mocy, którą obdarzył mnie Bóg, tak jak każdego z nas, tylko z jakiś powodów ciągle tą moc tracimy.

To oczywiście nie dotyczy każdego, ale wierzę, że ten kto ma tutaj trafić… trafi. Już się nie pytam po co to wszystko, już się nie zastanawiam komu się to przyda… to zupełnie na tym etapie nie jest ważne. To co jest teraz dla mnie ważne, to odzyskanie siebie, relacji ze samą sobą i Bogiem. I póki oddycham i jestem na tej planecie, nie wyobrażam sobie już życia bez Boga, źródła Miłości i wszystkiego co jest.

W jakim kierunku to wszystko się potoczy nie wiem, ale czuję, że chce pisać. Pisząc jestem w stanie wykryć błędy w myśleniu, bo w gruncie rzeczy utknęłam na przemianie umysłu. Stanęłam przed górą, która nie chce się przesunąć, bo po drodze zgubiłam wiarę i zaczęłam wątpić. Więc mówię tej górze dziś – usuń się !

Tą górą są myśli, schematy i przekonania, które wywołują cierpienie i poczucie, że się cofam, że nie mam własnej mocy. Dobrze znane poczucie bycia ofiarą jawi się na horyzoncie, a ja staram się za wszelką cenę ominąć to co widzę, ale nie wiem jak…

Więc próbuję, wierząc że tym razem się uda. Potrzeba tylko wiary i pomocy Boga, bo bez niego słabnę.

Mam Moc to na dziś afirmacja, która nie jest już abstrakcją, bo jej doświadczyłam, lecz nie byłam w stanie pozostać w tym doświadczeniu i utrzymać tego stanu.

Ta Moc to moc, którą ma każdy z nas i nie pochodzi ona z siły woli ani mięśni, a jest nam dana. Tą Moc można nazwać Miłością, Życiem, Światłem, to moc, która daje poczucie, że jesteś doskonały taki jaki jesteś, że nie musisz nic naprawiać, bo nigdy nie byłeś zepsuty. Ta Moc daje życie, zdrowie, pokój, radość, odwagę i szczęście z faktu samego istnienia. Ta Moc nie ma w sobie cienia lęku, ciemności i słabości… ta moc pochodzi od Boga i jest dana nam wszystkim. To ona sprawia, że oddycham; to dzięki niej mogę być pełnią siebie i realizować siebie zgodnie z tym, do czego zostałam powołana. Ta Moc sprawia, że cierpienie staje się abstrakcją, ponieważ poruszając się w niej, cierpienie nie istnieje, a każda „trudna” sytuacja jest jedynie doświadczeniem, który nie podlega osądowi.

Zaczynam od początku, choć wcale nie od początku.. pielgrzymka trwa

Boże prowadź mnie w tej drodze.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

1 × 2 =

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.