BÓG,  Emocje,  Miłość

Kochać, jak to łatwo powiedzieć

Kochać, po prostu kochać
nic więcej
takie proste, a takie trudne kiedy próbujemy to robić po ludzku, ludzką miłością
po ludzku to niemożliwe, ale boska miłość nie zna ograniczeń
decyzją mogę zmienić wszystko;
zrozumienie miłości jest tak samo niemożliwe, co możliwe
zrozumienie Boga również, wydaje się paradoksem,
a jednak i ono jest możliwe jeśli wyjdę poza schemat ludzkiego rozumowania.
Bóg jest Miłością i choć z pozoru wygląda to inaczej, tak jest.
W życiu spotkałam się z wieloma pytaniami, dlaczego Bóg nie reaguje, dlaczego pozwala na cierpienie skoro jest miłością.
Dlaczego jest taki ogrom cierpienia, biedy, chorób i jak się wydaje niesprawiedliwości.
I choć miałam kilka momentów w życiu myśląc, że Bóg mnie opuścił, to jednak, to właśnie On pokazał mi jak bardzo byłam w błędzie, zadając mi pytanie, a dlaczego ja pozwalam na to, żeby było tyle cierpienia, chorób i biedy w moim życiu i nie biorę za to odpowiedzialności. Dlaczego pozwalam na cierpienie innych ludzi ?
Dlaczego czekam, aż Bóg to zmieni ? i dlaczego nie widzę, że to nie Bóg wystawia mnie na próby pustyni, tylko ja sama tkwiąc w roli ofiary czekającej na zbawienie.
Zadając sobie pytanie dlaczego całe życia byłam odrzucana i nieakceptowana, usłyszałam, że nikt na tym świecie nie jest w stanie dać mi tego, za czym tak bardzo tęsknię w sercu, bo to za czym tęsknie jest boskie, a nie ludzkie.
Więc dostałam, w darze, w prezencie Miłość, której nie da się objąć ludzkimi słowami, ale nie wiedziałam co z nią zrobić, więc schowałam ją w sercu i próbowałam dalej żyć, po ludzku, jak wszyscy. Jednak tej miłości nie da się zatrzymać dla siebie. Jest tak potężna, że skumulowana i zatrzymywana powoduje, że życie staje się koszmarem, ciemną doliną bez wyjścia.
Ale i z tym miłość potrafi sobie radzić, i choć wygląda to na karę, jest błogosławieństwem i darem, bo próbując wypłynąć z wnętrza, pokonuje wszelkie tamy i zapory, które zbudowałam w swoim sercu, oddzielające mnie przed miłością i światem.
I albo pozwolę jej płynąć, albo dokonam procesu samospalenia w ogniu uwięzionej miłości.
Pokonanie własnych ograniczeń ego, jest niczym w porównaniu z siłą jaką jest ta miłość. Jest śmiesznostką w porównaniu z mocą miłości Boga.
I tylko moja własna decyzja, co wybieram może uwolnić, to co zostało ukryte w moim wnętrzu i zdeponowane w darze łaski.
Mogę się upierać, mogę zwalać winę na Boga i ludzi, mogę nie chcieć, mogę umrzeć… już mogę, tylko czy chce ? czy chce zmarnować to, co zostało mi powierzone w darze nie dla siebie, lecz innych ? czy mam prawo odmówić ?
mam, ale wtedy biorę również odpowiedzialność za wszystkie konsekwencje swojej decyzji i wiem, że to nie Bóg wystawia mnie na próby, lecz ja sama.
Wybieram Miłość, pomimo swoich tam, które i tak już w dużej mierze są dziurawe, bo kochać to być kanałem, a nie zaporą walczącą z żywiołem, którego nikt nie jest w stanie zatrzymać.
To po prostu mądrość, bo największą głupotą byłoby podjęcie walki. Już nie raz to robiłam i nigdy nie wygrałam, ale poniosłam ciężkie konsekwencje swojego uporu i trwania w lęku. Lęku przed odrzuceniem i zranieniem.
Dziś już nie zadaję pytań, dlaczego Bóg…. ? dziś już wiem, że Bóg nie ma już nic do zrobienia, a cała praca należy do mnie poprzez absolutne, radykalne i bezwzględne poddanie się łasce i miłości i pozwolenie na bycie narzędziem w rękach Miłości.
Moja dusza podaje się Panu, moje ciało i moje życie, nie są moje. Niech Miłość płynie tam, gdzie chce i do kogo chce. Kiedy chce, jak chce i czyni co chce. Ja już nic chce. Poddaje się całkowicie i bezwzględnie. Wszystko to czego szukałam na zewnątrz jest we mnie i dziś już wiem, że to co tak bardzo bolało było również miłością. Wszystko jest miłością.
Dziękuje, że mnie wybrała. Nie wiem czemu, niczym sobie na to nie zasłużyłam, a wręcz odwrotnie, byłam najbardziej opornym kanałem jakiego można by użyć. Byłam zła, uparta, poraniona, krytyczna, oceniająca, egoistyczna i nienawidząca siebie do granic możliwości. Ale to wszystko okazało się być jedynie zachętą do działania dla łaski, a nie przyczyną odrzucenia i ukarania. Taka właśnie jest miłość !
To ja siebie sama karałam nieustannie, oceniałam, odrzucałam i zabijałam. Uciekałam od siebie w to co na zewnątrz, szukałam odpowiedzi na zewnątrz, pragnęłam akceptacji innych ludzi, żeby tylko przestać się bać i siebie nie nienawidzić.
Niech się szerzy, niech zaraża innych sobą i niech zmienia świat zaczynając od naszych serc, a nikt już nigdy nie będzie pytał, dlaczego Bóg pozwala na zło i cierpienie.
KOCHAJ !
ja się już poddaję, największą głupotą jaką mogłam popełnić, była walka z Miłością !
dziękuje Miłości, dla miłości i z miłością
Chwała Bogu na wieki ! ukochać to co takie pozornie niedoskonałe, tylko po to, żeby uczynić z tego świętość i boskie naczynie.
Godnie reprezentować Boga, to ogromna odpowiedzialność, ale to odpowiedzialność człowieka. Jednak i w tym nie pozostaję sama. Nigdy już nie jestem sama, samotna i opuszczona i bez względu na okoliczności – kocham ciebie, siebie i wszystko co Bóg chce przeze mnie ukochać.
Amen !
Gloria in excelsis Deo

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

five × 4 =

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.